| pielgrzymblog - archiwum: Smak tej truskawki, w ciepły letni dzień... |
|
strona główna |
Smak tej truskawki, w ciepły letni dzień...Smak, szczery uśmiech, przyjaźń, zapach, podróże, chwile radości...wolniej, wolniej, truchtem zmierzać w stronę szczęścia.
Spowolnić, wręcz zatrzymać się na chwilę, nie poddawać się gonitwie myśli. Na każdym kroku, w każdej chwili (mimo, że świat kręci się coraz szybciej), muszę zwolnić...bo wtedy można ujrzeć piękno...przeżyć coś niesamowitego....
Wszystko co wyjątkowe znajduje się w tych ułamkach sekund, które tak łatwo przegabić. W tym szczerym śmiechu, zaprawionym Strongbow z blackcurrent w przyzamkowym pubie, w chłodnym popłudniu na kocu przy gorzkiej czekoladzie z Duńskim akcentem czy w prostym, mocnym i szczerym uścisku wytęsknionej mamy oczekującej syna, który wraca z Anglii...
Dzisiaj na Tai Chi nasz mistrzy, mówił: 'wolniej, niech ruchy płyną', instruktor Yogi, wykonując powitanie pięciu żywiołów nakazywał wsłuchać się w oddech i pauzować pomiędzy wdechem i wydechem; ponoć w tych paru chwilach odstępu można odnaleść nowy wszechświat.
A tu życie codzienne wstaje i ... gonię: bitwa z budzikiem, przyśpieszony krok do pracy/na studia, nieprzespana noc przed zaliczeniem, tuziny niepotrzebnych sms-ów do niego, godziny na grindarze, drink za drinkiem za drinkiem...gonitwa myśli.
Ponoć prostota jest kluczem do szczęścia. Na czym opiera się prostota? Na zatrzymaniu się i wykonywaniu jednej rzeczy na raz. A co ja właśnie zrobiłem? zacząłem pisać bloga, zagrałem z 5 piosenek, zbiegłem na dół po dane konta bankowego, odwiedziłem bank on-line i przeczytałem 50% maila od profesora; może i imponujące, ale wykańczające.
Często zastanawiam się czemu tak mi skaczą nastroje, mam huśtawki nieuzasadionej złości, po czym nieograniczonej radości. Wydaje mi się, że mój umysł nie wytrzymuje natłoku informacji. Że od tych tetragigów danych dostarczanych na raz, emocje są jak niespokojna fala - zmieniają się z częstotliwością napływu danych. Najciekawsze, że umysł został tak wyćwiczony, że kiedy staram się zwolnić, nie myśleć, zajać się jedną rzeczą - wariuję. Nie potrafię sobie poradzić z pustką i automatycznie mózg włącza tryb kreowania scenariuszów życiowych, tych katastroficznych oczywiście.
Jednak są osoby, które mnie zwalniają, które koia i trzymają mnie w jednym kawałku. Za to dzisiaj tym przyjacielom, rodzinie, zapoznanym nieznajomym i napotkanym podróżnikom muszę serdecznie podziękować. Czym życie byłoby bez tych cudownych ludzisk...
2011-12-02 00:35:48 skomentuj (0) |